Po naszej ostatniej publikacji na temat likwidacji sopockiego Szpitala Reumatologicznego, mieszczącego się przy molo, otrzymaliśmy liczne telefony od naszych Czytelników, którzy wręcz nie chcą wierzyć w to, co opisaliśmy. Redakcja zwróciła się do rzecznika prasowego Marszałka Województwa Pomorskiego oraz Prezydenta Miasta Sopotu o ustosunkowanie się do uwag w nim zawartych. Jaka odpowiedź? Panowie Jan Kozłowski, marszałek Województwa Pomorskiego, jak i Jacek Karnowski, prezydent Sopotu, mówiąc kolokwialnie … „mają gdzieś”…sprawy, z jakimi się do tych Przedstawicieli Dostojnych Władz zwracamy. Widać można i tak – wszak mamy demokrację! Czy gratulować takiej postawy, czy się z niej śmiać – czas pokaże!


Na nasze zapytania odpowiedział Rzecznik Prasowy Ministerstwa Zdrowia p. Paweł Trzciński. W liście skierowanym do Redaktora Naczelnego „CEL”-u, Rzecznik Prasowy Ministerstwa Zdrowia wyjaśnił okoliczności, co do których mijała się z prawdą Barbara Gierak – Pilarczyk, zatrudniona od niedawna w charakterze dyrektora tej szpitalnej placówki. Prawdą jest, jak informuje p. Rzecznik, że

… „w omawianym przypadku nie jest planowana likwidacja zakładu opieki zdrowotnej, lecz przeniesienie go do innych pomieszczeń, z uwagi na fakt, że obecnie zajmowane nie spełniają wymagań fachowych i sanitarnych określonych w rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 10.11.2006 r. w sprawie wymagań, jakim powinny odpowiadać pod względem fachowym i sanitarnym pomieszczenia i urządzenia zakładu opieki zdrowotnej. Wymagania określone w przytoczonym rozporządzeniu w istotnym stopniu powielają regulacje zawarte w dotychczas obowiązującym rozporządzeniu z 2005 r. oraz wcześniejszym z 1992 r., częstokroć wprowadzając łagodniejsze i bardziej elastyczne rozwiązania.”… I dalej informuje Rzecznik, że … „Nie jest bowiem ich celem stwarzanie przeszkód i utrudnianie zakładom opieki zdrowotnej prowadzenia działalności, lecz troska o zapewnienie pacjentom odpowiedniej jakości i bezpiecznych warunków pobytu w szpitalu i leczenia. Ponadto przepisy omawianego rozporządzenia wprowadziły okresy dostosowawcze do końca 2008 r. (dla przychodni) i do końca 2012 r. (dla szpitali). Dzięki temu rozwiązaniu liczne zakłady, które nie zrealizowały programów dostosowawczych opracowanych na podstawie poprzedniego rozporządzenia nie zostały wykreślone z rejestru zakładów opieki zdrowotnej. (W tej liczbie mieści się również sopocka placówka kierowana przez Barbarę Gierak-Pilarczyk – przypomnienie Redakcji). Nadto Rzecznik wyjaśnia: … „Okresy dostosowawcze przewidziane były również w poprzednio obowiązujących regulacjach prawnych od 1992 r. Trudno wiec uznać je za zbyt krótkie i niewystarczające.”… W dalszej części pisma skierowanego do Redaktora Naczelnego „CEL”-u Rzecznik Prasowy stwierdził:

… „Omawiane rozporządzenie opublikowane zostało w Dzienniku Ustaw z 2006 r. nr 213, poz.1568 i obowiązuje od 9.12.1996 r. Jest ono powszechnie dostępne i powinno być znane za równo dyrekcji szpitala, (czyli Barbarze Gierak-Pilarczyk, dyrektor WZR w Sopocie – przypomnienie moje), jak i podmiotowi, który go utworzył”… (czyli Janowi Kozłowskiemu, marszałkowi Województwa Pomorskiego – przypomnienie moje). Zdaniem Pana Rzecznika: … „Nie ma powodów i podstaw prawnych, aby Minister Zdrowia ustalał i przekazywał indywidualne wymagania dla poszczególnych zakładów opieki zdrowotnej. Na marginesie mogę dodać - pisze Pan Rzecznik - iż ustalone w rozporządzeniu kwestie nie są regulowane przez prawo europejskie.”… Na co tak ochoczo powołuje się dyrektor sopockiego szpitala Barbara Gierak-Pilarczyk.

… „Należy podkreślić – pisze Rzecznik Prasowy – iż podmiotem, który utworzył zakład w przypadku Szpitala Reumatologicznego w Sopocie jest samorząd województwa pomorskiego, który może przenieść zakład do innych pomieszczeń, w szczególności w sytuacji, gdy obecnie zajmowane nie spełniają warunków fachowych i sanitarnych określonych w obowiązujących przepisach, a ich dostosowanie jest niemożliwe lub byłoby zbyt kosztowne. Na podstawie ustawy o zakładach opieki zdrowotnej kontrolę w zakresie spełniania przez zakład wymagań fachowych i sanitarnych sprawuje Wojewoda Pomorski. Minister Zdrowia nie dysponuje wiedzą w tej sprawie.”… Na zakończenie swego pisma, Rzecznik Prasowy poinformował: … „Nie jest również kompetencją Ministra Zdrowia ocena motywów i intencji władz lokalnych zmierzających do przeniesienia zakładu opieki zdrowotnej do innych pomieszczeń. Ewentualne nieprawidłowości w tym zakresie powinny być przedmiotem zainteresowania organów ścigania.”… (podkreślenie moje).

Tyle pismo Pana Rzecznika, który w wysoce wyważonym tonie, wykazał, w naszej ocenie, brak kompetencji osób odpowiedzialnych za opisany stan rzeczy. Może doczekamy się, że szewc będzie zelował buty, lekarz leczył, a osoba odpowiednio przygotowana będzie kierowała sprawami placówek służby zdrowia. Czy to trudno zrozumieć, że bardzo dobry np. nauczyciel – fizyk, gdy staje się dyrektorem, to często jest złym i niezaradnym dyrektorem? Widać podobnie jest z lekarzami.

Aby nie być gołosłownym, to Redakcja „CEL”-u została powiadomiona, że dyrektor tej placówki zdrowotnej, podjęła decyzję, o wymianie w budynku szpitala starych secesyjnych okien, na nowoczesne okna plastikowe, czym ponoć oszpeciła zabytkowy budynek i przekroczyła przepisy ustawy Prawo budowlane. Zawiadomienie w tej sprawie do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego dla m. Sopotu złożyła jedna z osób zbulwersowana tą sprawą. Ponoć okazało się, że wymiana starych okien na okna plastikowe to jedynie forma przejściowa przed ponowną wymianą okien plastikowych na okna drewniane. Gdyby te fakty okazały się prawdą, to należy ustalić i uzyskać odpowiedź:

  • Czy szpital jest aż tak bogaty, aby raz inwestować w okna plastikowe, a następnie w zakup i montaż nowych okien drewnianych w miejsce okien plastikowych?
  • Ile kosztuje nas jako podatników ta „zabawa” wymiany okien w secesyjnym budynku? – pytają pracownicy szpitala.
  • Czy można tak gospodarować pieniędzmi budżetowymi, czyli naszymi? – kierują do nas zapytania pacjenci tego szpitala.
  • Czy dyrektor szpitala jako b. wiceprezydent m. Sopotu oraz wieloletnia radna i wiceprzewodnicząca Rady Miasta Sopotu okaże się osobą, która nie przestrzega przepisów, a nadto lekką rączką wydaje budżetowe pieniądze, na nieuzasadnione wydatki, okaże się, gdy zbadamy tą sprawę, która bulwersuje tak pacjentów, jak i część załogi Wojewódzkiego Zespołu Reumatologicznego w Sopocie.
atis