Bieżąca kadencja sopockiej Rady Miasta rozpoczęła się od wymiany listów i to wcale nie kurtuazyjnych między klubami radnych. Klub Radnych PO – Samorządność, (faktycznie sprawujący władzę w Sopocie) w treści swego listu z 23.11.2006 r. skierowanego do Klubu Radnych PiS zaprezentował swoisty dyktat, będący cechą rządzącego ugrupowania. Bo jak inaczej można odczytać domaganie się … „przedstawienia wiarygodnych dowodów odnośnie krytycznych ocen jakie PiS publicznie przedstawił pod adresem rządzącej koalicji lub propozycji zadośćuczynienia w przypadku gdyby te zarzuty okazały się nieprawdziwe.”…


Tego typu żądania należy uznać nie tylko za nieuprawnione ale świadczące o swoistym poczuciu buty i arogancji, która w ustroju demokratycznym, jedynie ośmiesza, a nadto dyskredytuje ich autorów. Z tego kuriozalnego żądania, zawartego w liście Klubu Radnych PO-Samorządność jednoznacznie wynika, że nikt nie ma prawa krytycznie oceniać to, co w Sopocie złe i niedobre, a co wręcz obciąża dotychczas rządzącego prezydenta Karnowskiego oraz jego zaplecze polityczne, skupione w Radzie Miasta. Autorzy żądają od PiS-u dowodów, a gdy ich nie będzie - zadośćuczynienia. To kolejne kuriozum, które zawarte jest w treści listu. A może warto, aby Karnowski i jego aktualne zaplecze polityczne, (dziś skupione w Klubie Radnych PO-Samorządność) udowodnili i wykazali, że krytyka PiS-u pod ich adresem była niesłuszna oraz publicznie zaprezentowali dowody na niezasadność tejże krytyki? Jest prawem każdego, a opozycji w szczególności, wyrażać swoje poglądy w tym krytycznie oceniać to, co jest „dziełem” rządzącej w Sopocie koalicji. To prawo, przypomnijmy autorom listu, wynika z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej (art. 54), którą jeżeli nie wszyscy radni, to Kierownictwo Klubu PO-Samorządność, winni znać oraz bezwzględnie przestrzegać.

Swój list Klub Radnych PO-Samorządność kończy słowami: … „Dla umocnienia dobrej współpracy w Radzie Miasta (mamy poważne wątpliwości, czy ten list i jego treści służyć mają dobrej współpracy?) prawidłowego wypełnianiu mandatu, domagamy się wyjaśnień skierowanych do naszego Klubu i deklaracji, że podobne agresywne zachowania nie będą miał miejsca w czasie obrad Rady.”… To kolejne zdanie tego wysoce „pouczającego” listu, które pod znakiem zapytania stawia intencje jego autorów, którzy stosują swoisty szantaż i w ultymatywnym tonie żądają, aby Klub Radnych PiS nie tylko złożył samokrytykę, za sposób prowadzenia kampanii wyborczej, przedstawił propozycje zadośćuczynienia za słowa niesłusznej krytyki oraz obrazę ich kandydata na prezydenta Sopotu, bo takie jest główne przesłanie tego wysoce zastanawiającego, a zarazem kompromitującego listu radnych Klubu PO-Samorządność, a nadto, aby złożył deklarację, … „że podobne zachowania nie będą miały miejsca w czasie obrad Rady.”… To nawet trudno nazwać kuriozalnym żądaniem, to coś z Kawki lub bardziej z niedawnej przeszłości, od której prawicowe elity się odżegnują. Sądzimy, że Klubowi PO-Samorządność, a na pewno jego Kierownictwu marzy się rola, jaką w tamtych latach odgrywała Jedynie Słuszna Siła Narodu Polskiego, wspierana przez Stronnictwa Drżących. Panowie „demokracji” z Klubu Radnych PO – Samorządność, to nie te czasy, to nie lata 60-te ubiegłego wieku. Uprzejmie informujemy, że dziś mamy wiek XXI i jest rok 2007, prosimy o tym pamiętać!

A tak przy okazji: zapytywani o treść listu, niektórzy radni Klubu PO-Samorządność, informowali, że jego treści, nikt z nimi nie konsultował, który to fakt, pozostawiamy bez komentarza.

Autorom listu odpowiedział Pełnomocnik Powiatowy PiS, radny Przemysław Marchlewicz, przewodniczący Klubu Radnych PiS, treścią obszernego listu, przedstawionego publicznie na sesji Rady Miasta Sopotu w dniu 01.12.2006 r.

Nie sposób nie zauważyć w treści udzielonej odpowiedzi, wysoce krytycznego tonu wobec obecnego prezydenta Sopotu oraz zapowiedzi w zakresie żądania wyjaśnień, w sprawach m.in. dotyczących … „ujawnienia zarzutów związanych z układem nieformalnych powiązań w Sopocie, przypadków nepotyzmu, urzędniczej zmowy mającej na celu obronę czyichś interesów, bliskiej współpracy Władz Miasta z określonymi przedsiębiorcami, na warunkach niekorzystnych dla miasta, faworyzowanie jednych organizacji kosztem innych i wiele innych”… nieprawidłowości, które zasygnalizował w swej odpowiedzi na list Klubu Radnych PO - Samorządność, przewodniczący Klubu Radnych PiS.

Listy obu Klubów publikujemy w całości, aby Czytelnicy mogli ocenić ich treści oraz wypływające z nich prawdziwe intencje.

Jako Redakcja śledzić będziemy sposób wypełniania obowiązków przez radnych obecnej kadencji. Wierzymy, że … „Dbałość o interesy Mieszkańców, będzie głównym i jedynym celem Radnych Klubu PiS-u.”… co zadeklarował w liście przewodniczący tego Klubu. Takich deklaracji, ku naszemu zaskoczeniu, brak jest w liście Klubu Radnych PO-Samorządność. Pozostaje nam jedynie głęboko wierzyć, że i radnym Klubu PO-Samorządność cel ten będzie również przyświecał, choć dziś widać, że są poważnie zajęci „rozliczaniem” radnych Klubu PiS-u, co z dziennikarskiego obowiązku, z przykrością odnotowujemy, jako pierwszą polityczną wpadkę tego Klubu, a przynajmniej jego Kierownictwa.

Redakcja

Sopot 23 listopada 2006


 
Pełnomocnik Powiatowy
Prawa i Sprawiedliwości
w Sopocie
Szanowny Pan
Przemysław Marchlewicz


A P E L


My, członkowie Klubu Platforma Obywatelska - Samorządność, nowowybrani radni Rady Miasta Sopotu, mamy świadomość. iż sposób prowadzenia kampanii wyborczej przez PiS może utrudnić bądź nawet uniemożliwić właściwą współpracę dla dobra miasta.

Nie możemy bezkrytycznie przejść do porządku dziennego nad treściami materiałów wyborczych zamieszczonych w Dzienniku Bałtyckim (10 listopada 2006), w których zarzuty powstały bez dogłębnej znajomości faktów i przyczyn stanu rzeczy. Szczególnie niepokojące są dwie informacje: jedna, dotycząca „układu nieformalnych powiązań” i „gróźb karalnych”, opatrzona zdjęciem asystenta Wojciecha Chmieleckiego, oraz druga, dotycząca klęski systemu gospodarki wodnej miasta i tego, że przez szesnaście lat nic nie zostało zrobione w kwestii kanalizacji burzową- Oczekujemy więc przedstawienia wiarygodnych dowodów odnośnie wyżej wymienionych zarzutów lub propozycji zadośćuczynienia w przypadku, gdyby te okazały się nieprawdziwe.

Nic zdarzyły się również w skali kraju podobne incydenty jak w Sopocie: najazd na dom kontrkandydata w wyborach na prezydenta miasta i agresywna propaganda uliczna szerzona przez działaczy jeżdżących po mieście autobusem wyborczym.

Zblokowanie się z Komitetów Wyborczych PiS i „Budujemy Nowy Sopot”, wspólne uczestnictwo w konferencjach prasowych i wspólne napaści na naszych kandydatów do Rady wpisały Wasz komitet w ich brudny i oszczerczy sposób prowadzenia kampanii.

Dla umożliwienia dobrej współpracy w Radzie Miasta I prawidłowego wypełnienia mandatu, domagamy się wyjaśnień skierowanych do naszego Klubu i deklaracji, że podobne agresywne zachowania nic będą miały miejsca w czasie obrad Rady.

W imieniu Klubu
(-) Cezary Jakubowski
(-) Anna Łukasiak

 

Sopot, dnia 28 listopada 2006 roku


 
Szanowni Państwo Radni
Klubu Platforma Obywatelska - Samorządność
Rady Miasta Sopotu



W odpowiedzi na skierowany do mnie apel, czuję się w obowiązku udzielić Państwu kilku informacji oraz wyjaśnień, które rzucą inne światło na sprawy poruszane w Państwa apelu i mam nadzieję przekonają Państwa, że dla dobra Mieszkańców Sopotu współpraca w Radzie Miasta jest możliwa i konieczna.

Na samym wstępie muszę wskazać, że apel Państwa odbieram nie tylko jako chęć wyjaśnienia w interesie Miasta różnych spraw i konfliktów, ale również jako formę uzasadnienia dla działań w ewidentny i niespotykany w innych samorządach sposób naruszających prawa tradycyjnie przyznawane opozycji poprzez nie dopuszczenie do składu Prezydium Rady Miasta jej przedstawicieli. Nie oznacza to jednak, że nie odniosę się szczegółowo i merytorycznie, do poruszanych przez Państwa zarzutów.

Problem istnienia „układu nieformalnych powiązań” w Sopocie, w mojej oraz moich koleżanek i kolegów ocenie, istnieje. Mamy na to szereg dowodów (pism, dokumentów, wypowiedzi mieszkańców). Korzystając z uprawnień Radnych, będziemy żądać od Prezydenta Miasta wyjaśnień wielu mniej lub bardziej bulwersujących spraw: przypadków nepotyzmu, urzędniczej zmowy mającej na celu obronę czyichś interesów, bliskiej współpracy Władz Miasta z określonymi przedsiębiorcami, na warunkach niekorzystnych dla Miasta, faworyzowania jednych organizacji kosztem innych i wiele innych.

Sopot nie jest i nie będzie niczyim prywatnym miastem. Zarzuty wobec Prezydenta Miasta dotyczył tolerowania tego typu przypadków. Rolą i prawem opozycji jest pytać, wyjaśniać i żądać wyciągania konsekwencji wobec winnych naruszania prawa oraz dobrych obyczajów. Dla dobra Miasta i Mieszkańców, radni Klubu PiS będą pomagać Panu Prezydentowi eliminować takie, najmniejsze nawet, przypadki.

Oczywiście, że nie będzie się to wiązało z jakimikolwiek agresywnymi zachowaniami z naszej strony. Transparentność i uczciwość działania władz miejskich, jest przecież celem wspólnym dla nas wszystkich.

Problem „gróźb karalnych” w kontekście asystenta Prezydenta Miasta, niech wyjaśni państwu dokument, który stanowi załącznik do niniejszej odpowiedzi. (Tu przedstawiono treść zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez asystenta Prezydenta Miasta – przyp. Redakcji) Moi koledzy byli świadkami tego bulwersującego zajścia, co dodatkowo uwiarygodnia jego przebieg. Uważamy, że naszym obowiązkiem jest informowanie opinii publicznej o takich wypadkach i nadal będziemy to czynić.

Jacek Karnowski został wielokrotnie oficjalnie i publicznie (również w mediach przez kandydatkę na prezydenta Panią Aleksandrę Jankowską) przeproszony za wybryk członków sztabu wyborczego PiS z autobusem wyborczym. Niniejszym jednak czynię to ponownie. Oczywiście tego typu sytuacje nie będą miały w przyszłości miejsca.

Retoryka kampanii wyborczej była ostra również ze strony ludzi Jacka Karnowskiego. Była szerzona za pomocą „mediów”, utrzymywanych z kasy Miasta i zaprzyjaźnionych firm, darmowych periodyków (Kuryer Sopocki, Riwiera Sopocka, Nasz Sopot), które nie zamieszczały odpowiedzi kierowanych przez PiS, ani sprostowań, zajmowały się za to szkalowaniem i atakowaniem nas - opozycji.
Skandaliczne w mojej ocenie i agresywne wypowiedzi ich redaktorów i kandydatów na radnych zamieszczane w tych „mediach” znajdziecie Państwo bez trudu. Kampania wyborcza Państwa sztabu była równie brudna i oszczercza.

Organy ścigania prowadzą sprawę o niszczenie materiałów wyborczych - plakatów Pani Aleksandry Jankowskiej przez pana Lesława Orskiego w dniu Święta Niepodległości.

Ukazywały się „anonimowe” gazetki i publikacje internetowe mające m.in. za zadanie naruszanie również mojego dobrego imienia. Osobiście czułem i czuję się nimi dotknięty. Podobnie jak od początku wiadomo było, kto wydaje „Obserwatora Sopockiego” i że to nie jest Marchlewicz ani PiS, co dla nikogo nie było tajemnicą, to za oszczerstwami kierowanymi w naszą stronę, stali działacze PO. Przykre dla mnie osobiście jest to, że według działaczy PO, również zbulwersowanych takimi działaniami - odpowiedzialność za ten czarny PR ponosi kandydat na wiceprezydenta Sopotu - skądinąd szanowany przeze mnie osobiście Paweł Orłowski oraz były na szczęście radny Adam Terientiew.

Dodatkowo dokonywano manipulacji faktami. Rozpoczął jeszcze długo przed wyborami sam Jacek Karnowski, który winą za niepowodzenie wniosku o dofinansowanie remontu mola próbował obarczyć mnie, wskazując w sprzyjającej mu „Gazecie Wyborczej”, że opinia przygotowana przez moich pracowników, która nigdy nie trafiła do ministerstwa kultury, spowodowała odrzucenie wniosku.

Nikt nie zająknął się nawet, że wniosek o dofinansowanie remontu mola został odrzucony, ponieważ nie kwalifikował się do wsparcia z tego źródła finansowania i widać to było dla fachowca już na pierwszy rzut oka.

Nikt również nie wspomniał, że wniosek na remont mola i budowę mariny, został wcześniej przez służby samorządu wojewódzkiego, oceniony najwyżej w całym regionie, znacząco wyżej niż hala widowiskowo-sportowa.

Remont mola mógł być sfinansowany w ubiegłej kadencji ze środków Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego. Wybór Jacka Karnowskiego i Pawła Adamowicz, budowy hali widowiskowo-sportowej, kosztem mola - był świadomy.

W kampanii wyborczej grano na emocjach ludzi starszych, zachęcając ich do wystosowywania „listów otwartych” insynuujących, że PiS jest przeciwny programom profilaktycznym i Domowi Seniora w Sopocie. Zainteresowanych odsyłam do programu PiS.

Podsycano ataki na Lecha Tempczyka, człowieka najbardziej skrzywdzonego w kampanii wyborczej, którego zwycięstwo przed sądem i oczyszczenie jego dobrego imienia, nastąpiło niestety dopiero po wyborach.

Insynuowano, że za skandalicznymi skądinąd i niedopuszczalnymi esemesowymi pogróżkami wobec Jacka Karnowskiego, stoją działacze PiS. Nie złożono jednak w tej sprawie zawiadomień do właściwych organów.

Bogato również szermowano wobec działaczy PiS pojęciami „gówniarstwo”, „krzykactwo”, „bezpodstawne ataki”.

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że cała koncepcja kampanii wyborczej PO, została zbudowana na retoryce świętego oburzenia, atmosfery „oblężonej twierdzy” i ataku „czarnych sotni PiS”, właściwej dotychczas, przepraszam za przykre porównanie, komunistom i ich następcom.

Nie są mi znane przypadki „napaści” na kandydatów Platformy Obywatelskiej, ani Samorządności Sopot. Jeśli takowe miały miejsce, zdecydowanie się od nich odcinam i zachęcam do złożenia stosownych zawiadomień do organów ścigania.

W kampanii odnotowałem osobiście wiele pozytywnych przypadków: w okręgu nr 4 nie niszczyliśmy swoich materiałów i informowaliśmy się o takich przypadkach. Nie było między mną i innymi kandydatami PiS, a kandydatami PO najmniejszej wrogości. Mozolną pracą staraliśmy się przekonać Mieszkańców Sopotu do poparcia naszych kandydatur.

Pragnę wskazać, że dyskusja z opozycją w rozpoczynającej się kadencji będzie dla Jacka Karnowskiego i jego ekipy dużo trudniejsza, ponieważ nie uda się nikomu zrobić z nas wariatów i oszołomów. Nie uda się również zarzucić nam braków w kulturze osobistej oraz niekompetencji. Ja osobiście jako jeden z niewielu z Państwa, mam doświadczenia zasiadania „po drugiej stronie stolika” – w organie wykonawczym samorządu - Zarządzie Województwa Pomorskiego, w sytuacji dużo trudniejszej politycznie niż ta, którą ma Jacek Karnowski. I zapewniam Państwa - poziom wiedzy nas Radnych i poziom wiedzy Prezydenta Miasta i jego zastępców, którzy oglądają każdy dokument, znają niemal każdą sprawę i mają do dyspozycji potężny aparat urzędniczy, jest zupełnie inny. My Radni, wiemy dużo, dużo mniej i nie zmieni tego druga, czy trzecia kadencja w Radzie Miasta. Obok mnie w Klubie PiS zasiadają ludzie uczciwi i przyzwoici, fachowcy w swoich dziedzinach. Wszyscy mamy prawo pytać oraz wyciągać wnioski - pozytywne i negatywne. Będziemy to ustawicznie czynili. O to samo apelujemy do Państwa Radnych z koalicji rządzącej. Niech nikt z nas jednak nie waży się nikogo obrażać i bezpodstawnie oskarżać.

W imieniu Klubu Radnych Prawo i Sprawiedliwość, którego zostałem wybrany przewodniczącym oświadczam, że pozostaniemy merytoryczną i konstruktywną opozycją. Będziemy popierać potrzebne Miastu inicjatywy i inwestycje, jeśli to będzie konieczne w sposób dużo dalej idący, niż tylko poprzez podniesienie ręki.

Będziemy popierać działania korzystne dla osób starszych, przedsiębiorców i wszystkich Mieszkańców. Interes Mieszkańców jest i będzie dla nas najwyższym celem.

Oczekujemy jednak respektowania praw opozycji, którą poparła ponad ¼ Mieszkańców Sopotu. To Mieszkańcy Sopotu wskazali, że taka ma być nasza rola. Nie chciałbym zarzucać Państwu złej woli, ale jak ocenić sytuację, w której odrzucacie kandydaturę radnej opozycji na funkcję wiceprzewodniczącego Rady Miasta? Osoba kandydata na wiceprzewodniczącego z ramienia opozycji, powinna być suwerenną decyzją Klubu Radnych PiS-u.

Czy w Komisji Rewizyjnej Rady Miasta, podobnie jak w ubiegłej kadencji, również koalicja rządząca, zapewni sobie posłuszną Prezydentowi Miasta większość, pozostawiając Prezydenta bez realnej kontroli? Ocenę tego pozostawiam Państwu Radnym.

Relacje w Radzie Miasta zależą również od Państwa podejścia i tak często przywoływanej w ubiegłej kadencji, kultury osobistej.

Dlatego już dziś zasadnym jest pytanie: Jak ocenić niewybredne komentarze i niekulturalne odzywki, niektórych Radnych rządzącej koalicji, kierowane podczas ostatniej sesji Rady Miasta, pod adresem posła na Sejm RP?

Dyskusji z Klubem Radnych PiS-u nie uda się Panu Jackowi Karnowskiemu i jego specom od politycznego marketingu, sprowadzić do politycznych pyskówek i komentarzy w stylu tych zamieszczanych w prasie po ostatniej sesji.

Klub Radnych PiS będzie przedstawiać swoje, korzystne dla Mieszkańców pomysły i inicjatywy dotyczące funkcjonowania Miasta. Współpraca dla Miasta i Mieszkańców jest w Radzie Miasta możliwa i potrzebna, wymaga jednak gestów z obu stron.

Na zakończenie apeluję do Państwa Radnych o zdrowy krytycyzm wobec Prezydenta Miasta. Krytyczne podejście do różnych pomysłów, dyskusja i zadawanie pytań spowoduje, że podejmowane decyzje będą przemyślane oraz korzystniejsze dla Miasta i jego Mieszkańców. Dbałość o interes Mieszkańców, będzie głównym i jedynym celem Radnych Klubu PiS-u.
Apeluję o nie uleganie atmosferze „oblężonej twierdzy”. Radni Klubu PiS, to nie „czarne sotnie” i „oszołomy”, atakujące i szkalujące niewinnego Jacka Karnowskiego i jego współpracowników. Nie jesteśmy wrogami ani Państwa Radnych, ani Prezydenta Miasta. Miarą naszej wartości będzie nasza praca dla Miasta i Mieszkańców.

Artur Schopenhauer mówił, że są trzy fazy ujawniania prawdy: najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem a na koniec, traktowana jest jako oczywistość. Państwu pozostawiam ocenę w którym jesteśmy etapie.

(-) Przemysław Marchlewicz
Pełnomocnik Powiatowy PiS w Sopocie
Przewodniczący Klubu Radnych PiS
Rady Miasta Sopot