– Podczas obrad Komisji Sportu i Młodzieży Rady Miasta, radna Małgorzata Maj (lekarz – 3 kadencja) po wysłuchaniu wystąpienia i argumentów radnego, przewodniczącego Kluby Radnych PiS Przemysława Marchlewicza (prawnik – 1 kadencja), zwróciła się do niego słowami pieprzysz głupoty. Oburzenie radnego Marchlewicza, łagodził przewodniczący Komisji radny Lechosław Orski (inżynier – 3 kadencja), który do osłupiałego radnego zwrócił się ze słowami Przemku, nie denerwuj się, bo Gosia często zwraca się do mnie „Lechujku”.

Nie ma to jak „familiarne” stosunki panujące wśród radnych Klubu PO – Samorządność. Czekamy na dalsze “pieszczotliwe” przykłady.


– Gdy publicznie w poprzedniej kadencji informowaliśmy, że Rada Miasta, w niecałe pół godziny uchwaliła 8 poważnych uchwał, ówczesny przewodniczący Rady Wieczesław Augustyniak (nauczyciel akademicki - 3 kadencja) zapewniał nas, że merytoryczna i bardzo pogłębiona dyskusja odbywa się na długo trwających posiedzeniach komisji. W obecnej kadencji, podczas sesji Rady Miasta, w dniu 29.12.2006 r. mimo chęci zabrania głosu przez wielu radnych, prowadzaca obrady wiceprzewodnicząca Rady radna Barbara Gierak-Pilarczyk (lekarz - 3 kadencja) przegłosowała wniosek o zamknięcie dyskusji nad projektem uchwały dotyczacej zmiany w składzie Komisji Rewizyjnej, czym uniemożliwiła wypowiedzenie się wcześniej zgłoszonych do dyskusji części radnych, w tym radnych z opozycji. I co na to obecny przewodniczący Rady Miasta, którym ponownie został Wieczesław Augustyniak, czy dalej Pan Przewodniczący jest zdania, że pogłębiona dyskusja trwać musi jedynie na posiedzeniach Komisji Rady? Z uwagi na fakt, że “zamykanie” dyskusji, szczególnie na tematy “niewygodne” podczas posiedzeń Rady Miasta, miało również miejsce w poprzedniej kadencji i jak widać zwyczaj ten jest kultywowany przez wiceprzewodniczącą Rady również w obecnej kadencji, publicznie pytamy Prezydium Rady Miasta Sopotu:
Czy posiedzenia sopockiej Rady Miasta, mają przypominać obrady „sejmu niemego”?

W tej bulwersującej sprawie pisemne oświadczenie wydał Klub Radnych PiS, który m.in. stwierdził:

... „W czasie trwania tej jakże niewygodnej dla koalicji PO dyskusji, został zgłoszony przez radną PO wniosek formalny o jej zakończenie. Nie wyczerpano wcześniej listy zgłoszonych radnych z opozycji do zabrania głosu w tej sprawie. Takie praktyki przypominają bardziej reżim Łukaszenki niż standardy europejskie. Dziwi zwłaszcza postawa Przewodniczącej, która najpierw w niewybredny sposób podsumowała dyskusję, a następnie ochoczo przystała na ten wniosek i poddała go pod głosowanie. Jego wynik był do przewidzenia. W ten sposób koalicja rządząca może zablokować dyskusję w Radzie Miasta i zapewne będzie to czyniła zawsze wtedy, kiedy jej tematyka będzie dla niej niewygodna. Jeśli tak ma wyglądać proponowana przez PO i Samorządność współpraca z opozycją to Klub Radnych PiS mówi stanowcze NIE.”...

– Jak przewidywał radny Przemysław Marchlewicz, przewodniczący Klubu Radnych PiS w liście skierowanym do Klubu Radnych PO – Samorządność, w którym zapytał:
Czy w Komisji Rewizyjnej Rady Miasta, podobnie jak w ubiegłej kadencji, również koalicja rządząca, zapewni sobie posłuszną Prezydentowi Miasta większość, pozostawiając Prezydenta bez realnej kontroli?

Z radością informujemy, że został naprawiony „błąd”. Rządzący Sopotem Klub Radnych PO-Samorządność w składzie 6 osobowej Komisji, mała 3 miejsca i “swego” przewodniczącego radnego Piotr Bagińskiego (nauczyciel-2 kadencja), co mogło nie gwarantować pełnego komfortu sprawowanej władzy przez prezydenta. Tak więc aktualnie do składu Komisji Rewizyjnej dokooptowano radnego Jarosław Polak (1 kadencja), czym przy stanie 4:3 oraz “swoim” przewodniczącym, zapewniono posłuszną większość prezydentowi Karnowskiemu, pozostawiając go bez realnej kontroli, jak przewidywał przewodniczący Klubu Radnych PiS, zadając jak widać retoryczne pytanie. Panie Przewodniczący, zasada TKM, jak widać obowiązuje nie tylko w Pana Partii.